Hrastova Glavica - zbrodnia wciąż żywa

Jasmin Mešković i inni uczestnicy obchodów składją kwiaty na wejściu do jaskini.
Jasmin Mešković i inni uczestnicy obchodów składją kwiaty na wejściu do jaskini. www.faktor.ba
W środę odbyły się uroczystości związane z 23 rocznicą zbrodni dokonanych w Hrastovej Glavicy, niedaleko Sanskiego Mostu w północno-zachodniej Bośni.

Obchody zostały zorganizowane przez Stowarzyszenie Więźniów w BiH, Regionalny Sojusz Banja Luki i Stowarzyszenie Więźniów Obozu Sanski Most aby uczcić pamięć 124 zamordowanych przez Serbów więźniów.



Hrastova Glavica, jaskinia o głębokości 35 metrów kryła szczątki kostne więźniów z obozów koncentracyjnych Keraterm i Omarska. Wieczorem 24 lipca 1992 roku ponad stu więźniów, z rękoma skrępowanymi drutem, wywieziono z obozu dwoma ciężarówkami. Przetransportowano ich w pobliże jaskini i zastrzelono, a ich ciała wrzucono w otwór pieczary. Jak powiedział prezes Stowarzyszenia Więźniów w BiH Jasmin Mešković, by dobić tych, którzy wykazywali wciąż oznaki życia, wrzucono do środka bomby. Tego samego dnia z Omarskiej wyjechał jeszcze jeden transport, mówiono że na wymianę z muzułmańską stroną. Osób znajdujących się w tej ostatniej ciężarówce nigdy nie odnaleziono.
Ekshumacji grobu dokonano w grudniu 1998 roku. Znaleziono wewnątrz 126 ciał, jednak dwa z nich zidentyfikowano jako pochodzące z czasów II Wojny Światowej. Zespołem dowodziła polska antropolog dr Ewa Klonowski. Swoje doświadczenie opisuje tak:

"Gdy pierwszy raz weszłam do jaskini — a to była Hrastova Glavica, niedaleko Sanskiego Mostu, która na głębokości trzydziestu pięciu metrów kryła szczątki kostne 126 mężczyzn, więzionych wcześniej w obozie Keraterm — i zobaczyłam morze ludzkich kości, to miałam nadzieję, jedną nadzieję, że żaden z nich nie przeżył egzekucji i upadku z wysokości na dno jaskini, że żadna z ofiar nie musiała umierać w straszliwych cierpieniach, leżąc pomiędzy ciałami zamordowanych współtowarzyszy niedoli. Wtedy miałam nadzieję, że ludzie ginęli natychmiast, na górze, że nikt nie umierał powoli w niewyobrażalnych wprost cierpieniach, w ciemnościach, w chłodzie, sam wśród martwych ciał..."


Za zbrodnie przeciwko ludzkości i zbrodnie wojenne popełnione na bośniackich Muzułmanach i Chorwatach, Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii skazał byłego komendanta obozu Omarska, strażników, taksówkarza który torturował i mordował przetrzymywanych więźniów oraz Milomira Stakića, byłego burmistrza Prijedoru, który kierował tworzeniem obozów koncentracyjnych.

Pamięć zamordowanych uczczono w symboliczny sposób. 124 osoby stanęły w szeregu, trzymając w dłoniach nazwisko jednego z zamordowanych i jedną białą różę, tak by zgromadzeni mogli sobie uzmysłowić jaka ilość osób zginęła jednej, lipcowej nocy.

Źródła: www.novovrijeme.ba, www.wysokieobcasy.pl
Trwa ładowanie komentarzy...